“Groundhopping, a mecze swojego ukochanego klubu”

Nie od dziś wiadomo, że swojego ukochanego klubu się nie wybiera jak również… nie zmienia się swojej sympatii na inny. Oczywiście zdarzają się takie przypadki, ale jest to przejaw swoistej patologii - porównałbym mniej więcej do tego, że będąc ze swoją ukochaną kobietą nagle podobają Ci się Panowie i porzucasz ją stając się w mig swoistym “wynalazkiem”. W naszym świecie kibicowskim coś takiego ma jedną, prostą nazwę - przerzut. Nie jest to akceptowalne tak samo jak zmiana orientacji. Urodziłeś się mężczyzną więc interesują Cię kobiety - to naturalne. Jesteś fanatykiem jednego klubu, to nie będziesz nagle szalikowcem w szeregach drugiego - i nie mówię tu o sytuacjach jak np. w Gdańsku, gdzie kibic Lechii chodzi również na mecze Stoczniowca w hokeju czy Wybrzeża w piłce ręcznej i żużlu, bo to po prostu ze sobą nie koliduje.

Jest jednak jedna rzecz która mocno się o to ociera i w zasadzie jest swoistym lekiem na naszą ciekawość, czyli jak to jest, albo raczej jakby to było, gdybym urodził się gdzie indziej będąc obywatelem innego kraju i w dodatku lokalnym fanem -tak na chwilę. I tu pojawia się w końcu hasło groundhoppingu, pojmowanego w Polsce raczej jako mecze niższych lig, czyli starcia słynnych drużyn w Serie A i B. Dla jednych śmiechy hihi i błoga szydera z zawodników czy sędziów, dla drugich nuda, bo przecież My fanatycy nie oglądamy piłki nożnej… interesują Nas trybuny! Pozostaje Nam więc… jeździć na mecze zagraniczne!
Stadiony w Polsce objeździliśmy wzdłuż i wszerz, czasem po kilka razy. Jeździmy pomimo tego dalej, ale kiedy mamy wolne to czemu bynajmniej nie jechać na jakiś mecz do innego kraju, poznać lokalsów i poczuć się na chwilę jak Oni? Przecież jesteśmy uznawani za “tych” najbardziej śmiałych i odważnych, a ponadto niemal wszędzie w Europie, zwłaszcza tej środkowej i południowej - powszechnie lubiani.

Osobiście dałem się już ponieść takim emocjom nawiązując kontakty z kibicami w Słowenii, Włoszech, Bośni, Serbii czy Węgrzech i nie żałuję. Przy piwie jest zresztą łatwiej, a znając naszą żywiołowość bardzo szybko można stać się “jednym z nich” - w naszym kraju natomiast mieliby Oni znacznie trudniej 😉
Oczywiście są też pewne zasady i kwestia zaufania.
Nie rzadko nawiązuje kontakty dużo wcześniej przed wyjazdem, tak by na miejscu zostać “przejętym”. Będąc gościem szanuje ich zwyczaje i zachowuję się jak na fanatyka przystało, w nagrodę mogę często poznać ich życie i codzienność “od środka” - oczywiście nie jest to dla każdego i wrócę na chwilę do wspomnianego zaufania. Jestem nim obdarzany ze względu na to iż zawsze otwarcie mówię jaki jest mój cel wizyty, kim jestem i jak długo w tym siedzę. Nikt nie zaufa od strzała przecież byle komu, sami wiecie jak to jest w waszych grupach, osiedlach, dzielnicach, itd. Jako obcokrajowiec mamy też większe szanse na takie “wejście” i spędzenie czasu czy to przed, czy to w czasie meczu, czy bezpośrednio po nim. Nie jesteśmy tutejsi więc inni chcą się też przed Nami - Polakami dobrze zaprezentować i to też jest bardzo fajne uczucie.

Jeśli nie chcemy nikogo poznawać, a po prostu zobaczyć ciekawy mecz z udziałem dobrych kibicowsko drużyn to również jest to niezła, alternatywna opcja - nie każdy ma bowiem czas lub chęci na spotkanie z lokalsami. I tak zobaczymy dużo więcej niż w kibicowskich magazynach czy zdjęciowych relacjach w internecie, a nie koliduje to w żaden sposób z miłością do naszego klubu. Ta specyficzna “turystyka” stadionowa raczej nigdy nie będzie na tyle modna, żeby móc się o nią obawiać. Całe szczęście, że większość osób interesuje piłka w wydaniu Ligi Mistrzów i to właśnie na nią oraz na mecze najlepszych lig w Europie organizowane są już wyjazdy z przeróżnych biur podróży.
Nam póki co to nie grozi, bo kto normalny jedzie na mecz w kraju w którym za wielki sukces uważa się awans do 2 rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy? Nikt, a spośród tych właśnie nienormalnych wyrosłem Ja - jeżdżący autostopem na mecze nie tylko w Europie, ale i np. w Afryce.

 

Życie na wyjeździe na instagramie:  www.instagram.com/zycienawyjezdzie/

Życie na wyjeździe na fb: https://www.facebook.com/zycienawyjezdzie/

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here